Kryzys się kończy? Są pierwsze oznaki ożywienia

W ostatnim czasie pojawiły się oznaki ożywienia gospodarki światowej
oraz poprawy koniunktury w USA, Europie, Azji, a także w Polsce.
Analitycy sygnalizują, że wskaźniki wyprzedzające dla gospodarek
poprawiają się już od kilku miesięcy.
Takie symptomy mogą wskazywać, że spadki dynamiki PKB osiągają
dołek. W efekcie dno recesji może zostać wyznaczone w bieżącym
kwartale. Od tego momentu ma następować poprawa. Wciąż w tych
zapowiedziach jest wiele z pobożnych życzeń, ale jedno nie ulega
wątpliwości. Po dwóch latach regresu, puls gospodarki świata zaczyna
tykać nieco odważniej.
Choć pierwsze jaskółki zwykle wiosny nie
czynią i pogrążone w recesji kraje zachodnie będą długo wychodzić z
impasu, jest szansa że nie spełnią się chociażby kasandryczne wizje
Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla naszego
kraju.
Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH prognozuje, że w 2009 roku polska gospodarka zanotuje dodatnią wartość PKB.
Kolejna szansa dla Polski
GUS podał, że majowa ocena koniunktury w przemyśle poprawiła się wobec kwietnia. Inne wskaźniki również sugerują polepszenie.
SGH: Drugi kwartał w gospodarce jest zawsze najlepszy
Ostatnie
notowania barometru Instytutu Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej
Handlowej dla naszego kraju wskazują, że poprawił on swoje notowania.
- Czynniki sezonowe powodują ożywienie gospodarcze. Pojawiają się
pierwsze symptomy ożywienia, szczególnie w przemyśle przetwórczym.
Przed miesiącem, portfel zamówień był niższy o 55 pkt proc. niż przed
rokiem, a w tym miesiącu jest tylko o 19 pkt proc. niższy. Wskaźnik
pesymizmu wśród przedsiębiorców w ciągu miesiąca zmniejszył się o 25
pkt - mówi prof. Elżbieta Adamowicz, dyrektor IRG SGH.
- Prognozujemy, że polska gospodarka będzie rosła. Trudno w tej
chwili powiedzieć, jakie to będzie tempo, ale z badań wynika, że nie ma
podstaw do tego, żeby prognozować spadek PKB - dodaje prof. SGH.
Gdzie widać oznaki ożywienia?
Prof. Adamowicz wskazuje, że pewne ożywienie obserwowane jest nawet
w polskim budownictwie oraz handlu. Jednocześnie tendencja spadkowa
barometru SGH zatrzymała się wśród gospodarstw domowych. Natomiast w
sektorze finansowym za wcześnie mówić o odwróceniu tendencji spadkowej.
Analitycy wskazują, że polskiej gospodarce pomaga słaby złoty, który historycznie zawsze był impulsem do ożywienia gospodarki.
Powrót nadziei w USA
Źródło obecnego kryzysu, czyli gospodarka Stanów Zjednoczonych, szuka iskierek nadziei na swoim rynku nieruchomości.
- Kluczowa dla przyszłości sytuacji na rynkach finansowych jest
sytuacja na amerykańskim rynku nieruchomości. Tu widać pierwsze
symptomy poprawy. Indeks dostępności domów (cena domów do dochodów)
osiąga rekordowe wartości, dostępność domów a rynku poprawiła się o 50
proc. Istotna też jest sytuacja na rynku pracy, a ta jest uzależniona
od kondycji gospodarczej - mówi Paweł Trzaska, analityk DM Deutsche
Banku.
Sygnałów z nieruchomości amerykańskich jest więcej.
Stowarzyszenie Pośredników w Handlu Nieruchomościami USA podało, że
liczba umów na sprzedaż domów, podpisanych w marcu nieoczekiwanie
wzrosła miesiąc do miesiąca. Wzrosły też wydatki w budownictwie.
Również przemysł USA wysyła pozytywne informacje. ISM, indeks
aktywności, odnotował w kwietniu czwarty kolejny wzrost, tym razem dość
znacznie przewyższając oczekiwania rynku (indeks wyniósł 40,1 pkt.,
wobec 36,3 pkt. w marcu i oczekiwań rynku na 38 pkt.).
Został on potwierdzony również przez indeks nastrojów gospodarstw
domowych, który to odnotował wzrost do 65,1 pkt. (potwierdzając też
wcześniejszy wzrost podobnego indeksu Conference Board), podczas gdy
jeszcze miesiąc temu wynosił tylko 57,3 pkt.
Historia wspiera ożywienie gospodarki USA
- Historia
ostatniego półwiecza sugeruje, że gospodarka USA już ponad dwa miesiące
temu minęła najniższy punkt recesji, czyli punkt najmniejszej dynamiki
rocznej realnego Produktu Krajowego Brutto. Następne dwanaście miesięcy
stać będzie pod znakiem systematycznie przyspieszającego tempa wzrostu
gospodarczego, czy też raczej początkowo systematycznego spadku skali
ujemnej dynamiki - wskazuje Wojciech Białek, analityk CDM Pekao.
Dawka optymizmu w Europie i Azji
Również Stary Kontynent i Daleki Wschód mają swoje pierwsze jaskółki
ożywienia. Kwietniowa wartość indeksu ZEW mierzącego nastroje
niemieckich inwestorów okazała się dużo lepsza od oczekiwań analityków.
Indeks wyniósł aż 13 pkt. wobec oczekiwań na poziomie 1,5 pkt. Ostatni
odczyt wskaźnika za marzec był ujemny i wyniósł -3,5 pkt.
- Nastroje na rynkach finansowych były w ostatnich tygodniach lepsze
niż przez bardzo długi czas. Tempo załamania słabnie i miejmy nadzieję,
że najgorsze jest już za nami - komentuje Dominic Bryant, ekonomista
oddziału BNP Paribas w Londynie.
Podobne tendencje obserwujemy w
Wielkiej Brytanii, gdzie indeks PMI dla przemysłu odnotował wzrost do
42,9 pkt., podczas gdy miesiąc wcześniej było to 39,1 pkt.
Tymczasem
po drugiej stronie globu, wskaźnik zaufania japońskich konsumentów za
kwiecień podniósł się do poziomu 33,2, który znacznie przekracza
wcześniejsze oczekiwania.
Rząd Japonii podaje, że kraj najgorsze może mieć już za sobą,
ponieważ produkcja przemysłowa oraz eksport w marcu zwiększyły się.
Optymistyczny jest też Bank Kraju Kwitnącej Wiśni, który po raz
pierwszy od trzech lat zmienił swoją ocenę perspektyw gospodarczych w
bardziej korzystnym kierunku. Bank uznał, iż załamanie PKB w pierwszym
kwartale tego roku (po niewiele mniejszym spadku w ostatnim roku)
stanowiło już najprawdopodobniej dno obecnej recesji.
O kryzysie finansowym czytaj w serwisie specjalnym Money.pl
Wiadomości z kraju i ze świata na Twojej stronie internetowej
Wskaźniki makroekonomiczne w Money.pl
Indeks
PMI mierzący koniunkturę w przemyśle Chin zanotował pierwszy wzrost w
ostatnich dziewięciu miesiącach z 52,4 pkt. do 53,5 pkt., co było
pozytywnym impulsem dla inwestorów na azjatyckich giełdach.
Kraj Środka z którym wiąże się największe nadzieje na przełamanie
impasu chwali się od kilku miesięcy rosnącymi zamówieniami
eksportowymi, zwyżkującym zapotrzebowaniem na energię elektryczną i
realizowanym programem rządowych inwestycji infrastrukturalnych na
blisko 600 mld dolarów, które mają stymulować chińską gospodarkę.
Komentarz
Sebastian Gawłowski
Money.pl
Pierwsze jaskółki poprawy to przede wszystkim wskaźniki
nastrojów. Są one ważne, ale nie oznaczają, że automatycznie przełożą
się na wzrost PKB pogrążonego w recesji zachodu.
Ten kryzys jest znacznie głębszy niż poprzednie i dotyka fundamentów
systemu finansowego, czyli serca gospodarki. Tu nie ma zbytnich powodów
do optymizmu. A w ostatnich dniach Rezerwa Federalna USA również
zgasiła iskierkę nadziei inwestorów sugerując, że kryzys potrwa długo.
Obecne obecne odbicie przybiera kształt litery V. W ten sposób
gospodarka i giełdy nie wychodziły z bessy. Bardziej prawdopodobny jest
scenariusz litery W. A to oznaczałoby jeszcze jedną falę osłabienia,
zanim faktycznie gospodarka światowa i giełdy nabiorą ponownie rozpędu.